Zastanawiasz się, jak powstają najlepsze charakteryzacje do filmów?

Ile razy zdarzyło nam się podskoczyć ze strachu w fotelu kinowym lub zakryć oczy poduszką na widok potwora z horroru? Jak bardzo realistyczne obrazy ran odniesionych w bitwach czy pojedynkach widzieliśmy? Kogo nie powaliła charakteryzacja Brada Pitta w filmie „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”? Tak, bez charakteryzatorów wiele wybitnych dzieł kinowych by nie powstało – tylko wyobraźmy sobie „Terminatora” lub „Obcego” granych bez kostiumów i charakteryzacji – lub byłoby o wiele mniej ważnych i interesujących.

Dobry charakteryzator za pomocą pudru, farby i gumy może odmłodzić aktora lub dowolnie go postarzeć, i to bez sięgania po pomoc grafika komputerowego. Oczywiście oprócz wyżej wymienionych elementów niezbędne będą peruki, sztuczne nosy, wata, a nawet pistolet do kleju. W pracy charakteryzatora wszystko może się przydać, a prozaiczne rzeczy znajdują niecodzienne zastosowania. W końcu to praca dla osób o wyjątkowej fantazji i dużych umiejętnościach plastycznych – pamiętajmy, że to jak aktora „stworzy” charakteryzator zależy, czy film porwie publiczność i rozbije Box Office. Poniżej postaramy się nieco przybliżyć „kuchnię” tego tajemniczego zawodu, bez którego kino i teatr nie mogą się obejść.

Wszystko może się przydać

Zawodowi charakteryzatorzy rzadko korzystają z gotowych rozwiązań – wyjątkiem jest chyba tylko sztuczna krew – większość pomysłów i konstrukcji jest własnego autorstwa. Wyjątkiem jest makijaż, który już w latach trzydziestych ubiegłego wieku na dobre zagościła najpierw w Hollywood, a potem także na starym kontynencie.

Wyniknęło to z faktu, że najwięksi ówcześni producenci kosmetyków min. Max Factor zainteresowali się amerykańskim przemysłem filmowym i oprócz dostarczania preparatów potrzebnych przy produkcji filmów zaczęli współpracować z gwiazdami filmowymi – to jednak już materiał na osobny artykuł. Zwykło się twierdzić, że największe pole do popisu dla charakteryzatora stanowią produkcje, w których występują potwory lub kosmici, jednak Oskary za charakteryzację otrzymują takie filmy jak „Żelazna dama” z Meryl Streep, która wygląda identycznie co pierwowzór tj. Margaret Thatcher. W tym ostatnim większą rolę odegrał identyczna z oryginałem peruka i makijaż niż wymyślna fizjonomia czy postura. Jednak to w filmach fantastycznych charakteryzator może z tektury, folii, plastiku i farby oraz pistoletu do kleju może stworzyć dodatkową parę rąk lub rogi.

Niezliczone godziny

Przygotowanie charakteryzacji, nawet najbardziej wymyślnej, to tylko początek procesu – potem zaczyna się „przebieranie” aktora. Słynne charakteryzaje Arnolda Schwarzeneggera z „Terminatora 2” czy Jeffa Goldbluma z kultowej „Muchy” trwały ponad 5 godzin! Warstwy nałożone na twarze aktorów ważyły ponad kg, a w użyciu była guma, plastik, a nawet pistolety do kleju! Jednymi z najciekawszych charakteryzacji w przemyśle filmowym są te, które występują w filmach, gdzie bohaterowie lub bohaterki są zmuszeni udawać płeć przeciwną. Wszystko zaczęło się od „Pół żartem, pół serio” Billego Wildera z genialnymi rolami Jacka Lemmona i Tonego Curtisa, ale już charakteryzacja Robina Williamsa w „Pani Doubtfire” czy genialna Krystyny Feldman w roli Nikifora to najwyższa szkoła jazdy. Oczywiście nie tylko tego typu charakteryzacje mają znaczenie, bo jak już wspomniano bez charakteryzacji nie ma dziś kina. Ta praca nie zawsze polega na używaniu ogromnych ilości gumy i plastiku, używania pistoletów do kleju, folii i taśmy klejącej – czasem charakteryzator więcej czasu poświęca na wspólne z aktorem szukanie pomysłu na postać i idealne wykorzystaniu dostępnego żywego ciała, niż wymyślaniem kolejnych oryginalnych pomysłów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *